Kontekst i pomysł: skąd wziął się wspólny projekt szkoły i OSP
Szkoła, OSP i lokalne tło zagrożeń
Każdy wspólny projekt szkoły i OSP zaczyna się od konkretnego miejsca. Mała wiejska szkoła otoczona domami jednorodzinnymi będzie mieć inne potrzeby niż duża podstawówka w centrum miasta. Zastanów się: jaka jest twoja okolica – spokojna, z lasami i polami, czy raczej gęsta zabudowa, ruchliwe ulice, linia kolejowa, zbiornik wodny?
W wielu gminach impulsem do zacieśnienia współpracy szkoły z OSP był wzrost liczby drobnych zdarzeń: podpalenia śmietników, pożary traw, poparzenia w domu, wypadki na rowerach i hulajnogach w drodze do szkoły. Często okazywało się, że dzieci niby „wiedzą z telewizji”, co robić, ale w praktyce gubią się przy prostych pytaniach: jaki jest numer alarmowy, co powiedzieć dyspozytorowi, jak wyjść z zadymionego korytarza.
Lokalna jednostka OSP zwykle bardzo dobrze zna te problemy. Strażacy ochotnicy widzą na co dzień, z czym zmagają się dzieci i młodzież: wypadki na nieoświetlonych drogach, zabawy ogniem, niewłaściwe reagowanie na alarm w szkole. Gdy te obserwacje spotykają się z troską dyrektora o bezpieczeństwo uczniów i formalnymi wymaganiami BHP, rodzi się naturalne pytanie: czy da się połączyć siły i stworzyć stabilny, roczny program „lekcji bezpieczeństwa”, a nie tylko pojedynczą pogadankę?
Impuls do działania: kto wyszedł z inicjatywą
W jednym miejscu projekt zainicjuje dyrektor szkoły, sfrustrowany kolejnym nieudanym alarmem próbnym. W innym – komendant OSP, który po serii wezwań do pożarów traw widzi, że bez edukacji wśród dzieci i rodziców sytuacja się nie zmieni. Zdarza się też, że to rada rodziców lub samorząd uczniowski „popycha” dorosłych do działania, prosząc o praktyczne zajęcia z pierwszej pomocy, ewakuacji czy bezpieczeństwa na drodze.
Jeśli masz wpływ na decyzje w szkole lub OSP, zadaj sobie pytanie: kto u ciebie może być naturalnym liderem takiego projektu? Dyrektor? Nauczyciel edukacji dla bezpieczeństwa? Pedagog? Opiekun Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej? Od odpowiedzi na to pytanie zależy, jak szybko pomysł przejdzie z etapu „fajnie by było” do etapu konkretnych działań.
W praktycznych studiach przypadków najsprawniej działały te projekty, w których po obu stronach znalazła się jedna konkretna osoba odpowiedzialna za kontakt. Zamiast ogólnego „OSP pomoże szkole”, pojawiało się zdanie: „Za kontakt ze strony szkoły odpowiada wicedyrektor X, a ze strony OSP – druh Y”.
Jakie problemy lokalne chciano rozwiązać
Na początku współpracy pada zwykle wiele ogólnych haseł: „edukacja dla bezpieczeństwa”, „profilaktyka”, „współpraca szkoły z OSP”. Aby projekt miał sens, warto to rozbić na konkretne problemy. Jakie sytuacje chcesz ograniczyć lub wyeliminować?
Typowe przykłady problemów, które stały się przyczyną wspólnych projektów szkoły i OSP:
- uczniowie nie traktują alarmów poważnie, wychodzą z klasy powoli, szukają plecaków, robią zdjęcia;
- podczas drobnych incydentów (zadymienie, „zapach spalenizny”) część nauczycieli nie zna procedur lub reaguje niespójnie;
- dzieci z klas 1–3 nie potrafią samodzielnie zadzwonić na 112, nie wiedzą, jak podać adres domu czy szkoły;
- młodzież bawi się petardami, zapalniczkami, wypala suche trawy przy drogach;
- rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dziećmi o zagrożeniach – albo straszą, albo bagatelizują;
- OSP ma słabą rozpoznawalność wśród młodzieży, a MDP nie ma nowych chętnych.
Bez jasnego zdefiniowania, co ma się zmienić, projekt łatwo zamienia się w jednorazową uroczystość z pokazem wozu strażackiego. To atrakcyjny element, ale nie buduje trwałych umiejętności. Stąd kluczowe pytanie otwierające, które zadały sobie najbardziej skuteczne zespoły: „co konkretnie ma się zmienić po tym projekcie – u uczniów, w szkole i w OSP?”
Pierwsze obawy i nieporozumienia
Współpraca szkoły z OSP brzmi świetnie, ale na starcie zwykle pojawiają się opory. Po stronie nauczycieli: lęk, że „strażacy chcą wejść do szkoły i wszystko zmieniać”, obawa o organizację lekcji, o bezpieczeństwo dzieci podczas pokazów. Po stronie strażaków: przekonanie, że szkoła „będzie wszystko komplikować procedurami” albo że nie znajdą czasu między wyjazdami do akcji.
Często pojawiają się też wątpliwości rodziców: czy realistyczne scenariusze (symulacja pożaru, „poszkodowany” w makijażu, dym ćwiczebny) nie przestraszą młodszych dzieci? Czy nie będzie to „epatowanie grozą”? Z drugiej strony – zbyt cukierkowe, teoretyczne lekcje bezpieczeństwa dla starszych klas są odbierane jako nudne i oderwane od realnych zagrożeń.
Jak to rozwiązać? Dobra praktyka polega na wspólnym ustaleniu zakresu realizmu dla różnych grup wiekowych. Strażacy mają tendencję do „robienia prawdziwej akcji”, szkoła – do łagodzenia przekazu. Połączenie tych perspektyw daje sensowny kompromis: autentyczne historie, ale bez epatowania szczegółami; proste symulacje, ale bez traumatyzujących elementów.
Pomyśl: jakie obawy pojawiłyby się u ciebie, gdybyś miał zorganizować wspólny projekt szkoły i OSP? Brak czasu, formalności, bezpieczeństwo? Im szybciej nazwiesz je wprost i przedyskutujesz z partnerem, tym szybciej wypracujecie realny plan.

Cele projektu: co chciano osiągnąć i jak to zmierzono
Od deklaracji do mierzalnych efektów
„Chcemy uczyć bezpieczeństwa” – to deklaracja, nie cel. Dobrze brzmi w sprawozdaniu, ale nie mówi, co właściwie ma się wydarzyć. Skuteczny projekt szkoły i OSP opiera się na prostych, mierzalnych efektach. Jak je sformułować?
Zespół projektowy jednej z gmin zaczął od kartki podzielonej na dwie kolumny. Po lewej wypisano wszystkie „szumne hasła”: edukacja dla bezpieczeństwa, budowanie świadomości, współpraca ze służbami, promocja OSP. Po prawej – zamienniki w formie konkretnych zachowań lub zdarzeń, które można sprawdzić. Przykład:
- „edukacja dla bezpieczeństwa” → „90% uczniów klas 4–8 potrafi zadzwonić na 112 i przekazać podstawowe informacje według prostego schematu”;
- „współpraca z OSP” → „w każdym półroczu odbywa się co najmniej jedno wspólne ćwiczenie ewakuacyjne z udziałem OSP”;
- „budowanie świadomości rodziców” → „minimum 30% rodziców bierze udział w spotkaniu/online webinarze o bezpieczeństwie dzieci”.
Ty też możesz zrobić taki prosty test. Zapisz swoje ogólne pragnienie: „chcę, żeby dzieci lepiej znały zasady bezpieczeństwa”. A potem zapytaj: po czym to poznasz? Co konkretnie uczeń będzie potrafił zrobić inaczej niż dziś?
Cele dla uczniów, szkoły i OSP – trzy perspektywy
Udany projekt łączy trzy grupy interesariuszy: uczniów, szkołę i OSP. Każda z nich ma trochę inne potrzeby, ale można je zgrać w spójny zestaw celów.
1. Uczniowie: tutaj najważniejsze są trzy warstwy – wiedza, umiejętności, postawy.
- wiedza: znają numery alarmowe, podstawowe zasady ewakuacji, rozpoznają podstawowe znaki bezpieczeństwa, wiedzą, co może być źródłem pożaru w domu i w szkole;
- umiejętności: potrafią zadzwonić na 112, potrafią opuścić budynek bez paniki, znają pozycję bezpieczną, potrafią zareagować na omdlenie kolegi;
- postawy: nie bagatelizują alarmów, nie bawią się ogniem, reagują gdy widzą zagrożenie, wiedzą, że OSP to partner, a nie „tylko fajny wóz”.
2. Szkoła: dla dyrektora i nauczycieli kluczowe bywa uporządkowanie procedur i budowanie kultury bezpieczeństwa.
- procedury: jasny plan ewakuacji, znajomość ról (kto zamyka sale, kto sprawdza toaletę, kto zabiera listę), regularne ćwiczenia;
- kompetencje: przeszkoleni wychowawcy i pracownicy obsługi, którzy wiedzą, jak reagować w typowych sytuacjach zagrożenia;
- kultura: mniej lekceważenia alarmów, więcej rozmów wychowawczych o bezpieczeństwie, wykorzystywanie lokalnych zdarzeń jako materiału do nauki.
3. OSP: dla strażaków celem nie jest „zrobienie pokazu i wyjazd”, ale budowanie relacji ze społecznością.
- promocja: pokazanie realnej pracy OSP, a nie tylko atrakcyjnego sprzętu;
- rekrutacja: zachęcenie młodych do dołączenia do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej;
- zaufanie: rodzice i dzieci wiedzą, kto przyjedzie na miejsce zdarzenia, kojarzą twarze druhów, łatwiej współpracują.
Zastanów się teraz: jakie realne korzyści ma dać projekt każdej ze stron u ciebie? Jeśli zyskują wszyscy, projekt ma większą szansę być trwałym partnerstwem, a nie jednoroczną akcją.
Ustalanie wskaźników: jak sprawdzić, czy to działa
Mierzenie efektów nie musi być skomplikowane. W większości szkół i OSP wystarczą proste narzędzia, które da się zrealizować przy minimalnym nakładzie czasu.
Najczęściej wykorzystywane wskaźniki i sposoby ich zbierania:
- frekwencja na zajęciach i wydarzeniach – lista obecności dla klas, liczenie uczestników w wydarzeniach otwartych;
- krótkie testy lub quizy przed i po cyklu zajęć – 5–10 prostych pytań, także w formie online (np. na telefonach);
- obserwacje nauczycieli podczas ćwiczeń ewakuacyjnych – notatki, ile czasu trwa ewakuacja, jakie błędy się powtarzają;
- ankiety dla dzieci i rodziców – 3–5 pytań zamkniętych i jedno otwarte o wrażenia i potrzeby;
- dane z OSP – ile wyjazdów dotyczyło dzieci i młodzieży, z jakich powodów, czy po roku widać zmianę typów zdarzeń.
Ważne, by wskaźniki były rozsądne. Nie chodzi o tworzenie grubej teczki dokumentów, ale o kilka prostych mierników, które po roku pozwolą odpowiedzieć: co się poprawiło, co stoi w miejscu, co nie wyszło.
Ograniczanie celów: lepiej mniej, ale konsekwentnie
Najczęstszy błąd to chęć „zrobienia wszystkiego”: pożary, pierwsza pomoc, bezpieczeństwo w sieci, uzależnienia, przemoc rówieśnicza, cyberprzemoc, rowery, hulajnogi, utonięcia, burze, smog… Lista rośnie, a czas na realizację pozostaje ten sam.
Doświadczone zespoły projektowe szybko odkryły, że trzeba dokonać ostrej selekcji priorytetów. Najczęściej wybierano 3–4 główne cele na rok, resztę odkładając na kolejne lata. Taka koncentracja przynosiła lepsze efekty: dzieci rzeczywiście trenowały numery alarmowe i ewakuację, zamiast słuchać o wszystkim po trochu.
Zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz szczerze: jakie dwa, trzy cele są dla ciebie absolutnie kluczowe? Co chcesz mieć „załatwione na 100%” po roku? Dopiero po ich nazwaniu dobieraj dodatkowe elementy. A drugie pytanie brzmi: jak je sprawdzisz po roku? Jeśli nie widzisz prostego sposobu pomiaru, cel jest zbyt mglisty.

Diagnoza potrzeb: jak szkoła i OSP sprawdziły, czego uczniowie faktycznie potrzebują
Proste narzędzia diagnozy w szkole
Zanim strażacy wejdą do klas, a szkoła zacznie rezerwować godziny, warto dowiedzieć się, z czym naprawdę mają problem uczniowie. Zaskakująco często to, co dorośli uważają za kluczowe, rozmija się z doświadczeniem dzieci.
Najprostsze narzędzia, które stosowały szkoły współpracujące z OSP:
- krótka ankieta dla uczniów – 5–10 pytań na jednej kartce lub online: czego się boją, co chcieliby przećwiczyć, jak wracają do domu, jakie sytuacje uznają za niebezpieczne;
- rozmowy z wychowawcami – z czym dzieci do nich przychodzą, jakie sytuacje zgłaszają rodzice, co powtarza się na lekcjach wychowawczych;
- analiza dzienników i dokumentacji – urazy na WF, zasłabnięcia, incydenty na korytarzach i boisku, wcześniejsze ewakuacje, zgłoszone przypadki agresji;
- spacer diagnostyczny po szkole z przedstawicielem OSP – wspólne przejście korytarzy, wyjść ewakuacyjnych, boiska, okolic szkoły.
Rozmowy z uczniami i rodzicami – dwa różne światy
Ankiety i dane z dzienników to jedno. Druga część układanki to zwykłe rozmowy – na przerwie, z rodzicami po zebraniu, z samorządem uczniowskim. Często właśnie tam wychodzą sprawy, które nie pojawiają się w formalnych dokumentach.
W kilku szkołach dobrze zadziałał prosty zabieg: wychowawcy poświęcili 15 minut godziny wychowawczej na pytanie uczniów: „Jakie sytuacje związane z bezpieczeństwem naprawdę was martwią?”. Spisywali na tablicy wszystko, bez oceniania. Potem prosili, by uczniowie postawili kropkę przy trzech najważniejszych punktach. To wystarczyło, by zobaczyć, co się powtarza w różnych klasach.
Rodzice mają z kolei zupełnie inną perspektywę. Martwią się drogą do szkoły, kontaktami w sieci, samodzielnymi wyjściami dzieci. Jeśli zapytasz ich przy okazji zebrania o trzy sytuacje, których najbardziej się boją, dostaniesz darmową listę tematów, które warto (lub nie) brać na warsztat z OSP.
Zadaj sobie pytanie: kiedy ostatnio pytałeś uczniów i rodziców wprost, czego chcą się nauczyć w obszarze bezpieczeństwa? Nie co im zaproponujesz, ale co oni wskażą jako pilne.
Wspólna diagnoza szkoły i OSP – dwie pary oczu na te same miejsca
Gdy szkoła ma już zebrane swoje dane, przychodzi czas na spojrzenie z zewnątrz. Strażacy widzą rzeczy, które dla nauczycieli stały się „tłem” – zastawione korytarze, zablokowane wyjścia, chaotyczne oznaczenia.
Praktyczny schemat wspólnej diagnozy:
- krótka narada startowa – dyrektor, koordynator z ramienia szkoły, przedstawiciel OSP; omówienie, co już wiadomo z ankiet i obserwacji;
- wspólny obchód budynku i terenu – najlepiej w czasie przerwy, gdy widać realne zachowania uczniów;
- sprawdzenie procedur „na sucho” – kto co robi przy alarmie, jak wygląda obieg informacji, jakie są „wąskie gardła”;
- krótka lista priorytetów – 3–5 rzeczy, które najbardziej wymagają poprawy, zamiast katalogu wszystkich niedoskonałości.
Przykład z jednej szkoły: dyrekcja była przekonana, że największym problemem jest brak znajomości drogi ewakuacyjnej. Strażacy po 20 minutach spaceru po budynku wskazali zupełnie co innego – zastawione drogi ewakuacyjne na korytarzach i brak czytelnego oznaczenia wyjść. Program „lekcji bezpieczeństwa” zaczął się więc od porządków i zmian w organizacji przestrzeni, dopiero potem dołożono zajęcia dla uczniów.
Pomyśl teraz: kogo z OSP zaprosisz na taki wspólny obchód? Kogoś, kto zna przepisy, czy raczej praktyka z wyjazdów? Najlepiej, jeśli to będą dwie osoby – jedna patrzy „przepisowo”, druga „życiowo”.
Priorytety na podstawie diagnozy – jak nie utknąć w „wszystko jest ważne”
Po zebraniu informacji przychodzi krytyczny moment: trzeba zdecydować, co idzie na pierwszą linię. Tutaj łatwo wrócić do pułapki „zajmiemy się wszystkim”.
Pomaga prosty filtr zadany wspólnie przez szkołę i OSP:
- prawdopodobieństwo – jak często dana sytuacja może wystąpić u was (np. pożar w kotłowni vs. powódź);
- skutek – jak poważne mogą być konsekwencje (złamania na boisku vs. zatrucie tlenkiem węgla);
- wpływ edukacji – czy realnie można tu coś poprawić dzięki nauce i ćwiczeniom.
Jeśli temat jest mało prawdopodobny, ale o ogromnych skutkach (np. pożar autobusu szkolnego), warto go ująć w ogólnych zasadach. Jeśli natomiast często zdarzają się urazy na boisku i problematyczna ewakuacja, to właśnie te tematy powinny stanąć w centrum rocznego programu.
Zadaj sobie pytanie: które trzy zagrożenia są u was jednocześnie dość częste i naprawdę groźne? Od nich zacznij układać scenariusze.

Projektowanie programu: struktura rocznych „lekcji bezpieczeństwa”
Roczny cykl zamiast pojedynczego „dnia bezpieczeństwa”
Jednorazowe wydarzenie z udziałem OSP robi wrażenie, ale daje ograniczony efekt. Uczniowie zapamiętują wóz, syrenę, może jedną historię. Po tygodniu większość wiedzy się rozmywa.
Znacznie lepiej sprawdza się roczny cykl krótszych działań, rozłożonych w czasie. Wtedy uczniowie do tematu wracają kilka razy, a szkoła może stopniowo podnosić poziom trudności.
Typowy schemat, który ułożyła jedna z gmin:
- wrzesień–październik – diagnoza, pierwsze zajęcia w klasach młodszych, przypomnienie zasad ewakuacji;
- listopad–grudzień – ćwiczenia praktyczne (np. ewakuacja, numery alarmowe), spotkania z rodzicami;
- styczeń–marzec – tematy sezonowe (ogrzewanie, czad, lód, ferie), praca projektowa uczniów;
- kwiecień–czerwiec – podsumowanie umiejętności, powtórzenie kluczowych procedur, ewaluacja.
Jak mógłby wyglądać twój kalendarz? Spróbuj na kartce rozpisać rok szkolny i zaznaczyć 4–6 „mocnych punktów”, a dopiero potem dobieraj treść.
Podział na grupy wiekowe – ten sam temat, inne podejście
Ten sam obszar (np. pożar w domu) można omówić zupełnie inaczej w klasie pierwszej i w ósmej. Gdy szkoła i OSP projektują program, dobrze jest od razu przyjąć podział na trzy poziomy:
- klasy 1–3 – proste komunikaty, zabawa, rytuały bezpieczeństwa;
- klasy 4–6 – ćwiczenie konkretnych umiejętności krok po kroku;
- klasy 7–8 – scenariusze zdarzeń, dyskusje, decyzje pod presją czasu.
Dla najmłodszych najlepiej działa konkretny rytuał: „gdy słyszysz dzwonek – wstajesz, ustawiasz się przy drzwiach, słuchasz pani”. Dla starszych uczniów ważniejsza będzie możliwość „wejścia w rolę” – dyspozytora numeru 112, świadka zdarzenia, lidera grupy wychodzącej z klasy.
Zapytaj siebie: czy wasz obecny plan zajęć z bezpieczeństwa faktycznie różni się między grupami wiekowymi, czy raczej wszyscy słuchają tego samego wykładu?
Moduły tematyczne – z czego złożyć roczny program
Łatwiej projektować program, gdy podzieli się go na moduły. Każdy moduł to 1–3 spotkania, ćwiczenie lub akcja, które kręcą się wokół jednego zagadnienia. Przykładowe moduły, które dobrze „niosą się” w szkołach:
- „Alarm i ewakuacja” – co oznacza sygnał, jak wychodzimy, kto za co odpowiada, gdzie się gromadzimy;
- „Dzwonię na 112” – ćwiczenie rozmowy z dyspozytorem, odgrywanie dialogów, proste karty z kolejnością informacji;
- „Niebezpieczeństwa w domu” – kuchnia, łazienka, instalacje, czad, używanie świeczek, ładowarek i przedłużaczy;
- „Bezpieczna droga do szkoły” – piesi, rowery, hulajnogi, odblaski, zachowanie na przystanku;
- „Pierwsze minuty po wypadku” – co może zrobić świadek zdarzenia zanim przyjedzie pomoc;
- „Wakacje i czas wolny” – ogniska, kąpieliska, wyjścia do miasta, wycieczki klasowe.
Szkoła i OSP wspólnie wybierają 3–4 moduły na dany rok, zamiast przerabiać wszystko. Reszta czeka w „szufladzie” na kolejne lata.
Pomyśl: które 3 moduły byłyby u was dziś najważniejsze? Jakie zdarzenia z ostatnich miesięcy w twojej okolicy to potwierdzają?
Scenariusz zajęć: od opowieści do działania
Żeby zajęcia nie zamieniły się w suchy wykład, każdy scenariusz warto oprzeć na trzech krokach:
- opowieść lub sytuacja wyjściowa – krótka historia, zdjęcie, filmik, opis realnego zdarzenia (bez drastycznych szczegółów);
- rozmowa i analiza – co tu było niebezpieczne, co zrobiono dobrze, czego zabrakło;
- konkretne ćwiczenie – odegranie rozmowy na 112, przejście drogi ewakuacyjnej, ułożenie kolegi w pozycji bezpiecznej.
Przykład z praktyki: strażacy opisali uczniom zdarzenie z pożarem w bloku, w którym dziecko schowało się w szafie ze strachu. Potem zadali pytanie: „Co ta dziewczynka mogła zrobić inaczej?”. Uczniowie proponowali rozwiązania, a na końcu wspólnie przeszli przez zasady zachowania się w zadymionym mieszkaniu. Zajęcia skończyły się ćwiczeniem przejścia „na czworakach” przy ograniczonej widoczności (zasłonięte oczy, prowadzenie przez kolegę po przygotowanej trasie).
Sprawdź swoje dotychczasowe zajęcia: czy na pewno zawsze przechodzisz od historii do działania, czy czasem kończy się na „pogadance”?
Różne formy aktywności – nie tylko lekcja w ławce
Nawet najlepszy temat można „zabić”, jeśli uczniowie tylko siedzą i słuchają. Zespół szkoła–OSP może zaplanować program tak, by co jakiś czas zmieniać formę pracy. Możliwe warianty:
- lekcje w klasie – krótkie wprowadzenia, filmy, rozmowy, praca w grupach nad scenariuszami;
- ćwiczenia na boisku lub korytarzu – ewakuacja, ustawianie się w szeregu, symulacje zadymienia (np. zasłonięte okulary);
- zajęcia w remizie – poznanie sprzętu, przećwiczenie ubierania kamizelek, rozmowa z dyspozytorem, jeśli jest taka możliwość;
- gry terenowe – „ścieżka bezpieczeństwa” z zadaniami w różnych punktach szkoły lub miejscowości;
- projekty uczniowskie – przygotowanie plakatów, filmików lub krótkich scenek dla młodszych klas.
Zapytaj siebie: które formy są u was najczęstsze, a których prawie nie ma? Co moglibyście dołożyć bez wielkiej rewolucji w planie lekcji?
Dokumentowanie programu – tyle, ile naprawdę potrzeba
Program musi mieć swoją „papierową” stronę, ale nie chodzi o tworzenie opasłych segregatorów. Najpraktyczniejsze okazały się trzy proste dokumenty:
- roczny plan współpracy – kilka stron z listą modułów, terminów i odpowiedzialnych osób;
- krótkie karty scenariuszy – 1–2 strony na każdy temat: cel, przebieg, materiały, czas trwania;
- arkusz podsumowania – miejsce na notatki po każdym większym działaniu: co wyszło, co poprawić, jakie pomysły na przyszły rok.
Tyle wystarczy, by dyrektor miał spokojną głowę, OSP wiedziało, na co się umawia, a nauczyciele nie musieli za każdym razem wymyślać wszystkiego od zera.
Pomyśl: jak dziś „wisi” u was współpraca z OSP? Na jednej kartce, w głowie dyrektora, w kilku mailach? Co trzeba doprecyzować, żeby nie zawisło to na dobrej woli jednej osoby?
Organizacja partnerstwa: kto za co odpowiada i jak się komunikować
Koordynatorzy po obu stronach – jedna osoba nie udźwignie wszystkiego
Żeby wspólny projekt działał, musi mieć konkretne osoby odpowiedzialne zarówno w szkole, jak i w OSP. Bez tego każde działanie będzie zaczynało się od pytania: „A do kogo ja mam z tym pójść?”.
Najprostszy model to:
- koordynator szkolny – nauczyciel (często WOS, edukacja dla bezpieczeństwa, wychowanie fizyczne lub pedagog), który spina całość w imieniu szkoły;
- koordynator z OSP – druh lub druhna, którzy mają doświadczenie w pracy z dziećmi i minimum podstawową umowę z dyspozytorem jednostki (żeby móc planować terminy);
- wspierający zespół – 2–3 osoby po każdej stronie, do których można oddelegować konkretne zadania.
Zadaj sobie pytanie: kto w twojej szkole realnie pociągnie taki projekt? Czy ta osoba ma na to czas i wsparcie dyrekcji, czy to „dorzucenie do pełnego plecaka”?
Podział zadań: co po stronie szkoły, co po stronie OSP
Wielu nieporozumień można uniknąć, jeśli już na początku jasno odpowiedzieć na pytanie: kto robi co. Dobrze sprawdza się spisanie tego w formie krótkiej tabeli lub listy zadań.
Przykładowy podział:
Przykładowa lista zadań – „kto trzyma które sznurki”
Dobrze spisana lista zadań ratuje współpracę w chwili, gdy wszyscy są zajęci. Zamiast ogólnego „OSP zrobi zajęcia”, rozbij wszystko na konkretne kroki.
| Zadanie | Odpowiedzialność szkoły | Odpowiedzialność OSP |
|---|---|---|
| Ustalenie rocznego planu | Propozycja tematów, terminy w kalendarzu szkolnym, zgody dyrektora | Weryfikacja dostępności strażaków, propozycja form (pokaz, ćwiczenia itp.) |
| Rezerwacja terminów | Blokada godzin lekcyjnych, informacje dla nauczycieli i wychowawców | Sprawdzenie grafiku wyjazdów, ewentualna rezerwacja sali w remizie |
| Kontakt z rodzicami | Informacje w dzienniku elektronicznym, zgody na wyjścia, zebrania klasowe | Materiały informacyjne dla rodziców (ulotki, krótkie komunikaty) |
| Przygotowanie uczniów | Wstępne omówienie tematu, podział na grupy, zasady zachowania | Krótka informacja, czego się spodziewać (ubiór, czas trwania, bezpieczeństwo) |
| Przebieg zajęć | Obecność nauczycieli, dyscyplina, dostosowanie treści do klasy | Prowadzenie ćwiczeń, pokazy sprzętu, omówienie procedur |
| Bezpieczeństwo podczas ćwiczeń | Regulamin zachowania uczniów, zgłoszenie nietypowych potrzeb (np. niepełnosprawność) | Ocena ryzyka, zabezpieczenie miejsca, instruktaż przed rozpoczęciem |
| Dokumentacja | Wpis w dzienniku, zdjęcia za zgodą, raport dla dyrekcji | Krótka notatka w kronice OSP, kilka zdjęć do promocji jednostki |
| Ewaluacja | Ankiety dla uczniów/nauczycieli, wnioski na przyszły rok | Podsumowanie w gronie strażaków, propozycje zmian w programie |
Sprawdź: czy dziś w twojej szkole te zadania są rozdzielone, czy raczej „wszyscy robią wszystko”, a potem trudno znaleźć winnego i bohatera jednocześnie?
Jak się umawiać, żeby się nie rozminąć – zasady komunikacji
Nawet świetny plan rozsypie się bez prostych reguł kontaktu. Lepiej je spisać, zanim pojawi się pierwszy kryzys z cyklu: „Myśleliśmy, że to wy dzwonicie”.
Dobrze działają cztery proste ustalenia:
- jedno główne „miejsce informacji” – np. wspólny folder online, tablica w pokoju nauczycielskim, prosty arkusz z terminami;
- jasny kanał kontaktu bieżącego – e-mail i/lub telefon tylko do koordynatorów, nie do „wszystkich naraz”;
- min. dwa przypomnienia przed działaniem – np. miesiąc i tydzień przed ćwiczeniami;
- krótki protokół po każdym większym działaniu – 10–15 minut rozmowy lub 1 strona notatki.
Pomyśl: gdzie dziś „gubią się” informacje między szkołą a OSP? W skrzynkach mailowych, komunikatorach, ustnych uzgodnieniach na korytarzu?
Spotkania robocze – ile wystarczy, żeby to miało sens
Nie potrzeba comiesięcznych narad. Lepiej mniej, ale konkretne spotkania, gdzie każdy wychodzi z zadaniem.
Praktyczny rytm może wyglądać tak:
- wrzesień – spotkanie planujące rok (60–90 minut);
- listopad/grudzień – sprawdzenie, jak idzie realizacja (30–45 minut);
- maj/czerwiec – podsumowanie i pierwsze pomysły na kolejny rok (45–60 minut).
Między tymi terminami koordynatorzy dogadują szczegóły już telefonicznie lub mailowo. Jeśli po każdym spotkaniu roboczym nie ma jednej, prostej listy „kto – co – do kiedy”, to tak jakby go nie było.
Zatrzymaj się na chwilę: jak często szkoła i OSP naprawdę się spotykają, a jak często „mijają” przy okazji apelu, festynu albo zebrania gminnego?
Plan awaryjny – co, jeśli wóz musi wyjechać
Jednostka OSP żyje realnymi zdarzeniami. Nawet najlepiej zaplanowane zajęcia mogą pokryć się z wyjazdem do akcji. Jeśli z góry przekazujesz uczniom, że strażak może nagle zniknąć „bo pali się dom”, to jest to też lekcja: bezpieczeństwo jest ważniejsze niż scenariusz.
Dobrze jednak mieć prosty plan B. Kilka sprawdzonych rozwiązań:
- zapasowe terminy wpisane w planie – np. „tydzień X lub Y”, a nie jeden konkretny dzień;
- alternatywne zajęcia nauczyciela – krótki scenariusz na wypadek nieobecności strażaków (film, case study, gra dydaktyczna);
- kontakt w dniu zajęć – SMS między koordynatorami „potwierdzam, że jedziemy” rano lub poprzedniego dnia;
- krótkie wytłumaczenie uczniom – co się stało i jak wygląda praca OSP w praktyce.
Zapytaj siebie: czy uczniowie w twojej szkole wiedzą, że strażacy z OSP mogą w każdej chwili dostać wezwanie, czy raczej traktują ich jak „aktorów od pogadanek”?
Włączanie rodziców – sojusznicy albo hamulec
Rodzice potrafią wzmocnić efekt programu albo skutecznie go wygasić. Jeśli dziecko uczy się o czujniku czadu w szkole, a w domu słyszy: „Eee, nic nam się nie stanie”, to trudno o trwałą zmianę.
Nie chodzi o kolejne długie zebrania. Sprawdza się kilka prostych form:
- krótkie komunikaty w dzienniku elektronicznym – 3–4 zdania: co robiliśmy z OSP, co warto dokończyć w domu (np. wspólne sprawdzenie numerów alarmowych na lodówce);
- „kartki do domu” po ważnych modułach – jedna strona z trzema pytaniami do rozmowy rodzic–dziecko;
- otwarte pokazy – np. dzień bezpieczeństwa w szkole, na który zaprasza się też rodziców, choćby na jedną godzinę.
Zobacz, jak jest u was: rodzice są informowani o współpracy z OSP „po fakcie”, czy mają poczucie, że ich dziecko bierze udział w czymś sensownym i potrzebnym?
Uczniowie jako współorganizatorzy – oddaj kawałek odpowiedzialności
Jeśli wszystko przygotowują dorośli, uczniowie pozostają biernymi odbiorcami. A przecież starsza młodzież może nie tylko „brać udział”, ale też współtworzyć projekt.
Spróbuj wykorzystać kilka prostych ról:
- „liderzy bezpieczeństwa” w klasach 7–8 – 2–3 osoby w klasie, które pomagają przygotować salę, prowadzą krótkie części zajęć dla młodszych;
- ekipa medialna – uczniowie robiący zdjęcia, kręcący krótkie filmiki, opisujący działania na stronę szkoły (oczywiście pod opieką nauczyciela);
- zespół scenariuszowy – grupa, która wraz z OSP tworzy proste scenki na temat bezpieczeństwa dla klas 1–3.
Zastanów się: czy dotąd traktowałeś uczniów bardziej jak widzów, czy jak współorganizatorów? Co możesz im „oddać”, nie tracąc kontroli nad bezpieczeństwem?
Współpraca z gminą i innymi partnerami – kto jeszcze może pomóc
Szkoła i OSP nie działają w próżni. Często wystarczy jedno pismo lub telefon, żeby pojawiło się dodatkowe wsparcie – finansowe, organizacyjne albo merytoryczne.
Wspólna lista potencjalnych sojuszników może wyglądać tak:
- urząd gminy – patronat, drobne środki na materiały, pomoc w promocji wydarzeń;
- policja lub straż miejska – moduły dotyczące drogi do szkoły, bezpieczeństwa w sieci, zachowań ryzykownych;
- lokalna przychodnia lub ratownicy medyczni – wsparcie przy pierwszej pomocy i tematach zdrowotnych;
- rada rodziców – pomoc przy organizacji dnia bezpieczeństwa, poczęstunek, nagrody w konkursach;
- lokalne firmy – gadżety odblaskowe, druk plakatów, wsparcie transportu na większe wydarzenia.
Pytanie do ciebie: z kim już współpracujecie, a kogo jeszcze ani razu nie zaprosiliście do stołu? Kto w twojej okolicy ma naturalny związek z bezpieczeństwem, a mógłby wzbogacić program?
Jak „sprzedać” projekt dyrekcji i radzie pedagogicznej
Nawet najlepszy pomysł upadnie, jeśli dyrektor i nauczyciele zobaczą w nim tylko dodatkową pracę. Trzeba pokazać, co oni zyskują. Nie na poziomie haseł, tylko konkretu.
Pomaga krótkie przedstawienie projektu w trzech krokach:
- problem – odwołanie do realnych zdarzeń (np. ostatnia ewakuacja, brak reakcji uczniów w sytuacji zagrożenia, wypadek w okolicy);
- propozycja rozwiązania – 3–4 moduły na rok, konkretne role szkoła–OSP, minimum papierologii;
- korzyści – spełnienie wymagań formalnych (program wychowawczo–profilaktyczny, EDB), poprawa realnego bezpieczeństwa, pozytywny wizerunek szkoły.
Zanim pójdziesz do dyrekcji, odpowiedz sobie szczerze: jaki masz cel? Chcesz „żeby było coś z OSP”, czy widzisz jasno, jakie zachowania uczniów mają się zmienić w ciągu roku?
Radzenie sobie z oporem i zmęczeniem – kiedy „nie ma już siły na nowości”
Każda szkoła ma moment, gdy nauczyciele mówią: „Znowu coś nowego, a my mamy już pełne głowy”. Tu pomaga mały krok, a nie rewolucja.
Możesz podejść do tego tak:
- zacząć od jednej klasy lub etapu, zamiast od razu obejmować całą szkołę;
- połączyć zajęcia z OSP z tym, co i tak trzeba zrealizować (np. edukacja dla bezpieczeństwa, godziny wychowawcze, projekty profilaktyczne);
- zaproponować nauczycielom gotowe scenariusze, a nie tylko „pomysł na projekt”; wtedy widzą, że nie muszą wszystkiego pisać sami;
- pokazywać małe sukcesy – np. filmik z udanych ćwiczeń ewakuacyjnych, pochwałę od rodzica, reakcję uczniów po zdarzeniu w okolicy.
Zastanów się: kto w twojej szkole jest entuzjastą takich działań, a kto raczej sceptykiem? Co możesz zrobić, żeby pierwszy miał przestrzeń do działania, a drugi przynajmniej nie blokował inicjatywy?
Promowanie efektów – nie dla „lansu”, tylko dla trwałości projektu
Widoczne efekty pomagają utrzymać energię. Jeśli uczniowie widzą, że ich działania trafiają na stronę szkoły, profil OSP czy gazetkę gminną, rośnie poczucie sensu.
Przyjmij prostą zasadę: po każdym większym działaniu – jeden ślad. Może to być:
- krótka notka i 2–3 zdjęcia na stronie szkoły i/lub OSP;
- plansza na korytarzu z hasłem „Czego się nauczyliśmy z OSP w tym miesiącu?”;
- informacja do rodziców z jednym zdaniem: „Twoje dziecko dziś… (np. ćwiczyło rozmowę na 112)”.
Pomyśl, jak dziś widać w twojej szkole, że bezpieczeństwo jest tematem żywym, a nie tylko rozdziałem w podręczniku. Czy uczeń, wchodząc do budynku, jest w stanie „zobaczyć” tę współpracę, czy istnieje ona tylko w kalendarzu koordynatora?
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak zacząć współpracę szkoły z OSP przy projekcie „lekcje bezpieczeństwa”?
Zacznij od odpowiedzi na pytanie: kto u was może być liderem po każdej stronie. Po stronie szkoły często jest to dyrektor, wicedyrektor, nauczyciel edukacji dla bezpieczeństwa lub pedagog. W OSP zwykle naturalnym kontaktem zostaje naczelnik, komendant lub opiekun Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.
Następny krok to krótkie, robocze spotkanie: dyrekcja + wybrany nauczyciel + przedstawiciel OSP. Na stole powinny się pojawić dwa tematy: realne lokalne zagrożenia (co się u was naprawdę dzieje) oraz pomysły na formułę współpracy (cykl zajęć, stały program w ciągu roku, a nie jednorazowy pokaz). Zadajcie sobie proste pytanie: „co konkretnie ma się zmienić u uczniów po tym roku współpracy?”.
Jakie cele może mieć wspólny projekt szkoły i OSP i jak je zmierzyć?
Najpierw wypisz ogólne hasła, które krążą w głowie: „edukacja dla bezpieczeństwa”, „profilaktyka”, „współpraca z OSP”. Potem do każdego hasła dopisz bardzo konkretne zachowanie, które da się sprawdzić. Przykładowo: zamiast „uczniowie znają zasady bezpieczeństwa” – „90% uczniów klas 4–8 potrafi zadzwonić na 112 i przekazać podstawowe informacje według ustalonego schematu”.
Dobrze, gdy cele obejmują trzy poziomy:
- uczniowie – konkretne umiejętności (telefon na 112, ewakuacja, reakcja na omdlenie),
- szkoła – uporządkowane procedury i przećwiczone role podczas alarmu,
- OSP – lepsze rozpoznanie wśród młodzieży, napływ chętnych do MDP, ćwiczenia „na sucho” w realnym obiekcie.
Zastanów się: po czym za rok poznasz, że projekt zadziałał? Co będziesz w stanie policzyć lub zaobserwować?
Jakie problemy lokalne najczęściej rozwiązuje współpraca szkoły z OSP?
Punktem wyjścia są zwykle konkretne, powtarzające się zdarzenia. W wielu gminach to m.in.: lekceważenie alarmów w szkole, pożary traw i śmietników, wypadki na rowerach i hulajnogach, brak umiejętności zadzwonienia na numer alarmowy przez młodsze dzieci, a także nierówne reagowanie nauczycieli przy drobnych incydentach (zadymienie, „zapach spalenizny”).
Zapytaj siebie: z czym wy najczęściej macie kłopot? Czy dzieci bawią się petardami? Czy młodsze klasy gubią się w czasie ewakuacji? Czy rodzice nie wiedzą, jak rozmawiać z dziećmi o zagrożeniach? Gdy nazwiesz 2–3 główne problemy, łatwiej dobrać do nich konkretne działania – na przykład cykl zajęć dla klas 1–3 o wzywaniu pomocy albo warsztaty dla rodziców z rozmowy o bezpieczeństwie.
Jak przekonać dyrektora, nauczycieli i rodziców do projektu z OSP?
Najlepiej zacząć od ich realnych obaw. Nauczyciele często boją się „rewolucji” w organizacji zajęć, chaosu przy pokazach i dodatkowych obowiązków. Strażacy martwią się procedurami i brakiem czasu między wyjazdami do akcji. Rodzice z kolei pytają, czy scenariusze nie będą zbyt drastyczne dla młodszych dzieci. Zrób krótką listę: „co ich może niepokoić?” – i omów to wprost na spotkaniu organizacyjnym.
Dobra praktyka to zaproponowanie jasno ograniczonego pilotażu (np. jeden semestr, wybrane klasy) oraz wspólne ustalenie zasad realizmu. Dla młodszych dzieci – proste, oswojone scenki i dużo ćwiczeń praktycznych; dla starszych – autentyczne historie, ale bez epatowania szczegółami. Pomaga też podanie jednego, mocnego argumentu: „robimy to, żeby dzieci w realnej sytuacji naprawdę potrafiły wyjść z budynku i zadzwonić po pomoc, a nie tylko znały teorię z podręcznika”.
Jak dopasować program „lekcji bezpieczeństwa” do wieku uczniów?
Najpierw zadaj sobie pytanie: co jest „na wyrost”, a co „za łatwe” dla danej grupy? Inny poziom szczegółu przyjmą sześciolatki, inny uczniowie klas 7–8. Wspólnie z OSP możesz przyjąć prostą zasadę:
- klasy 1–3 – oswajanie z numerem 112, ćwiczenia rozmowy z dyspozytorem, prosta ewakuacja, rozpoznawanie podstawowych znaków ewakuacyjnych,
- klasy 4–6 – bardziej rozbudowane scenariusze (zadymiony korytarz, omdlenie kolegi), pierwsze elementy pierwszej pomocy, odpowiedzialne zachowanie wobec ognia,
- klasy 7–8 – bardziej realistyczne symulacje, analiza prawdziwych zdarzeń z okolicy, świadome decyzje dotyczące ryzyka (petardy, alkohol, jazda rowerem po zmroku).
Wspólny mianownik: każda grupa wychodzi z zajęć z jedną–dwoma nowymi, przećwiczonymi umiejętnościami, a nie tylko z „ciekawą historią strażaka”.
Jak uniknąć, żeby współpraca szkoła–OSP skończyła się na jednorazowym pokazie wozu?
Klucz to zaplanowanie cyklu, a nie eventu. Zamiast „zaprosimy strażaków na Dzień Dziecka” postaw pytanie: „jakie trzy rzeczy uczniowie mają umieć na koniec roku i ilu razy muszą to przećwiczyć?”. Na tej podstawie zaplanuj:
- minimum jedno spotkanie teoretyczno-praktyczne w klasie,
- jedno wspólne ćwiczenie ewakuacyjne z udziałem OSP w każdym półroczu,
- ewentualny pokaz sprzętu jako dodatek, nie rdzeń programu.
Warto od razu umówić się na krótką ewaluację: co wyszło, co nie, co poprawić przed kolejnym semestrem. Jedno 30-minutowe spotkanie podsumowujące po stronie szkoły i OSP sprawia, że projekt staje się procesem, a nie atrakcją z kalendarza imprez.
Jakie korzyści ma OSP z prowadzenia lekcji bezpieczeństwa w szkole?
Dla wielu jednostek OSP to nie tylko „działania prewencyjne”, ale też konkretne wsparcie rozwoju. Strażacy:
- lepiej poznają budynek szkoły i procedury, co przydaje się przy realnych akcjach,
- budują zaufanie dzieci i rodziców – OSP przestaje być „tym wozem, który wyje syreną”, a staje się partnerem,
- mają naturalną ścieżkę rekrutacji do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.
Zadaj sobie pytanie jako OSP: czego ty oczekujesz od tej współpracy – lepszego rozeznania w terenie, młodych kandydatów do MDP, wsparcia gminy? Gdy to nazwiesz, łatwiej będzie ułożyć program tak, by zyskali i uczniowie, i szkoła, i strażacy.
Najważniejsze wnioski
- Punktem wyjścia do wspólnego projektu szkoły i OSP jest konkretna lokalna sytuacja zagrożeń – najpierw trzeba nazwać, co realnie dzieje się w okolicy (pożary traw, wypadki na drodze, bagatelizowanie alarmów), a dopiero potem planować działania.
- Skuteczna współpraca wymaga dwóch jasno wyznaczonych osób kontaktowych – jednej po stronie szkoły i jednej po stronie OSP; bez takich „liderów mostów” pomysł łatwo zostaje na poziomie ogólnych deklaracji.
- Kluczowe jest przejście od ogólnych haseł („edukacja dla bezpieczeństwa”, „profilaktyka”) do precyzyjnie opisanych problemów, które projekt ma rozwiązać – zapytaj siebie: co konkretnie ma się zmienić w zachowaniu uczniów, nauczycieli i strażaków?
- Bez jasnego zdefiniowania celów projekt zamienia się w jednorazowy pokaz wozu strażackiego, który robi wrażenie, ale nie buduje trwałych umiejętności ani nawyków – zastanów się, jaki efekt chcesz zobaczyć za rok, a nie tylko w dniu wydarzenia.
- Na starcie pojawiają się naturalne obawy po obu stronach (nauczyciele boją się chaosu i ryzyka, strażacy – biurokracji i braku czasu), dlatego trzeba je szybko nazwać i omówić, zamiast udawać, że ich nie ma.
- Spornym punktem bywa poziom „realizmu” zajęć – dopiero wspólne ustalenie, jak bardzo mogą być one obrazowe dla danej grupy wiekowej, pozwala uniknąć zarówno epatowania grozą, jak i nudnych, oderwanych od życia pogadanek.
Źródła
- Bezpieczeństwo pożarowe w szkole. Poradnik dla dyrektorów i nauczycieli. Państwowa Straż Pożarna (2018) – Wytyczne dot. ewakuacji, alarmów, współpracy szkół z PSP/OSP
- Organizacja i zasady funkcjonowania Ochotniczych Straży Pożarnych. Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP (2016) – Rola OSP w społeczności lokalnej, formy działań edukacyjnych
- Edukacja dla bezpieczeństwa. Podstawa programowa kształcenia ogólnego. Ministerstwo Edukacji Narodowej (2017) – Cele i treści kształcenia z zakresu bezpieczeństwa w szkołach
- Zasady postępowania w sytuacjach zagrożeń w szkole. Ośrodek Rozwoju Edukacji (2015) – Procedury reagowania, ewakuacja, współpraca ze służbami
- Poradnik dla dyrektorów szkół i placówek. Bezpieczeństwo i higiena w szkole. Ministerstwo Edukacji i Nauki (2021) – Obowiązki dyrektora, organizacja próbnych ewakuacji, BHP
- Standardy prowadzenia działań edukacyjnych przez jednostki ochrony przeciwpożarowej. Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej (2019) – Dobre praktyki zajęć z dziećmi, zasady realizmu pokazów







Bardzo ciekawy artykuł, który pokazuje, jak ważna jest współpraca między szkołą a Ochotniczą Strażą Pożarną w edukowaniu młodzieży na temat bezpieczeństwa. Podoba mi się pomysł organizowania wspólnych lekcji oraz warsztatów, które pozwalają uczniom nie tylko zdobywać wiedzę teoretyczną, ale także praktyczne umiejętności w zakresie pierwszej pomocy czy gaszenia pożarów. To świetny sposób na uświadomienie młodym ludziom, jak ważne jest zachowanie ostrożności w różnych sytuacjach.
Jednakże przydałoby się więcej informacji na temat konkretnych działań podejmowanych w ramach tego projektu oraz jego efektów. Byłoby interesujące dowiedzieć się, jakie konkretne zmiany zaszły w zachowaniach uczniów po udziale w tych lekcjach bezpieczeństwa. Może warto również poruszyć kwestię dalszych planów rozwoju tego projektu oraz ewentualnych trudności napotkanych podczas jego realizacji. Takie dodatkowe informacje mogłyby uzupełnić artykuł i uczynić go jeszcze bardziej interesującym dla czytelników.
Zaloguj się, aby zostawić komentarz.